Pożar sadzy w kominie: co robić natychmiast i czego nie wolno

1
42
Rate this post

Nawigacja po artykule:

Pożar sadzy w kominie – cel i realne ryzyko dla domowników

Celem większości osób szukających informacji o pożarze sadzy w kominie jest jedno: wiedzieć, co zrobić od pierwszej sekundy, żeby uratować ludzi i dom, a jednocześnie nie popełnić krytycznego błędu. Drugie, równie ważne oczekiwanie, to zrozumienie, jakie obowiązki formalne i techniczne związane z kominem i kominkiem ograniczają ryzyko ponownego zdarzenia oraz chronią przed problemami z ubezpieczycielem.

Pożar sadzy w kominie to nie jest drobna awaria ani „mocniejsze palenie w piecu”. To gwałtowny proces spalania nagromadzonych złogów wewnątrz przewodu kominowego, w temperaturach wielokrotnie wyższych niż podczas normalnej pracy instalacji. Taki pożar może w kilka minut doprowadzić do zapalenia konstrukcji dachu, rozszczelnienia komina, a nawet zawalenia się fragmentów muru. Do tego dochodzi ryzyko zatrucia dymem i gazami pożarowymi, często bagatelizowane przez domowników, którzy skupiają się wyłącznie na ogniu.

Sama świadomość, że pożar sadzy jest realny, to za mało. Kluczowe jest odróżnienie objawów zwykłego silnego ciągu od typowych sygnałów ostrzegawczych pożaru komina, znajomość sekwencji działań, które wolno wykonać samodzielnie, oraz listy działań, których absolutnie nie można podejmować. Do tego dochodzi tło formalne: obowiązki właściciela budynku dotyczące przeglądów, czyszczeń i dokumentacji, które mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo oraz na późniejsze rozliczenia z ubezpieczycielem po zdarzeniu.

Słowa kluczowe powiązane z tematem: pożar sadzy w kominie, objawy pożaru komina, gaszenie komina przepisy, obowiązki właściciela budynku komin, przegląd kominiarski a ubezpieczenie, błąd użytkownika kominka, straż pożarna pożar komina, skutki pożaru sadzy, profilaktyka czyszczenia komina, bezpieczeństwo ogrzewania na paliwo stałe, wymagania prawa budowlanego komin.

Czym jest pożar sadzy w kominie i dlaczego jest tak groźny

Definicja pożaru sadzy i mechanizm jego powstawania

Pożar sadzy w kominie to niekontrolowane zapalenie się złogów sadzy i smoły nagromadzonych wewnątrz przewodu dymowego lub spalinowego. Podczas normalnego spalania paliwa stałego (drewno, węgiel, pellet o słabej jakości) zawsze powstaje pewna ilość cząstek stałych i związków smolistych. Jeśli warunki pracy instalacji są niewłaściwe – paliwo jest wilgotne, spalanie odbywa się w zbyt niskiej temperaturze, a komin jest rzadko czyszczony – te zanieczyszczenia osadzają się na ściankach komina w postaci warstwy łatwopalnych złogów.

W pewnym momencie dochodzi do sytuacji, w której temperatura spalin, iskra lub płomień z paleniska inicjuje gwałtowne spalanie tych nagromadzonych osadów. Proces ten nie przypomina spokojnego, liniowego palenia drewna. Sadza i smoła spalają się bardzo szybko, wydzielając ogromną ilość ciepła. W przekroju komina ogień może „biec” do góry jak w przewodzie rakietowym, z hałasem, strzelaniem i wyrzutem iskier z wylotu ponad dach.

Pożar sadzy to z definicji pożar wewnątrz konstrukcji budynku. Płonie nie tylko to, co widoczne w palenisku – płonie element instalacji wbudowanej w ściany i przechodzącej przez stropy i dach. Z tego powodu skala zagrożenia jest nieporównywalna z sytuacją, gdy np. zapali się jedynie niewielka ilość drewna w kominku.

Różnica między mocnym dymieniem a pożarem komina

Użytkownicy często mylą trzy sytuacje:

  • zwykłe, silniejsze dymienie przy rozpalaniu,
  • silny ciąg i głośniejszą pracę komina podczas mrozu,
  • realny pożar sadzy w kominie.

Przy zwykłym dymieniu dym może cofać się do pomieszczenia, ciąg jest niestabilny, ale nie ma gwałtownych odgłosów, strzelania, potężnej temperatury ścian. Silny ciąg podczas dużych mrozów też nie musi oznaczać pożaru – komin „ssie” mocniej, dym idzie szybko w górę, ale nie ma towarzyszących efektów „wybuchowych”.

Pożar sadzy rozpoznaje się przede wszystkim po kombinacji objawów: huk, gwizd, odgłos „gotującego się” komina, bardzo szybko rosnąca temperatura jego obudowy, silne iskry i płomienie wylatujące z wylotu ponad dachem. Jeśli do tego dochodzi dym i zapach spalenizny w kilku pomieszczeniach naraz, nie ma wątpliwości – to nie jest zwykłe dymienie, tylko pożar komina.

Typowe przyczyny pożaru sadzy – błędy użytkownika i instalacyjne

Najczęstsze przyczyny pożaru sadzy w kominie można przypisać do trzech grup: błędów eksploatacyjnych, zaniechań serwisowych i błędów projektowo-wykonawczych.

Błędy eksploatacyjne

Do tej grupy zaliczają się przede wszystkim:

  • palenie mokrym drewnem – drewno o zbyt dużej wilgotności powoduje intensywne wydzielanie pary i smoły, która kondensuje się w kominie;
  • tzw. „duszenie pieca” – zbyt mocne przymykanie dopływu powietrza, palenie na małej mocy przez długi czas, co skutkuje niską temperaturą spalin i zwiększoną ilością sadzy;
  • spalanie śmieci (plastiki, płyty meblowe, kolorowe gazety) – nielegalne i skrajnie niebezpieczne, prowadzi do osadzania się agresywnych związków i grubych warstw smoły;
  • ciągłe „podtrzymywanie żaru” – zamiast cykli pełnego, czystego spalania, piec pracuje w trybie prawie wygaszonym.

Zaniedbania serwisowe

Druga grupa przyczyn to niewłaściwa profilaktyka:

  • rzadkie czyszczenie komina – w budynkach jednorodzinnych komin dymowy od paliw stałych wymaga regularnego czyszczenia przez uprawnionego kominiarza (zgodnie z przepisami – zwykle 4 razy w roku);
  • brak przeglądu kominiarskiego – okresowy przegląd przewodów kominowych jest obowiązkiem właściciela lub zarządcy budynku, a nie dobrą wolą;
  • ignorowanie wczesnych objawów – np. nasilającego się „przytykania” przewodu, brunatnych zacieków przy kominie, cofania się dymu do pomieszczeń.

Błędy projektowe i wykonawcze

Trzecią grupę stanowią błędy konstrukcyjne:

  • nieprawidłowo dobrany przekrój i wysokość komina do rodzaju urządzenia grzewczego,
  • brak odpowiednich odległości od materiałów palnych (elementy więźby zbyt blisko przewodu),
  • użycie niewłaściwych materiałów (np. wkładów nieodpornych na wysoką temperaturę pożaru sadzy),
  • nieszczelne połączenia między urządzeniem a kominem, umożliwiające przedostawanie się płomieni do przewodu.

Skala zagrożeń i możliwe skutki pożaru sadzy

Podczas pożaru sadzy w kominie temperatura wewnątrz przewodu może sięgać kilkuset, a nawet ponad tysiąca stopni Celsjusza. To wielokrotnie więcej, niż przy normalnej pracy pieca czy kominka. Tak ekstremalne warunki wpływają na kilka kluczowych elementów konstrukcji:

  • mur komina – gwałtowne nagrzewanie i chłodzenie sprzyja pękaniu spoin, odspajaniu cegieł, rozszczelnieniu przewodu;
  • wkład stalowy – może ulec odkształceniu, perforacji, rozpruciu na łączeniach;
  • otulina i przejścia przez stropy – przewody przechodzą przez warstwy izolacji, więźbę, stropy; przegrzanie tych miejsc może doprowadzić do zapalenia drewna i innych materiałów;
  • konstrukcja dachu – iskry i płomienie wydobywające się z wylotu mogą zapalić pokrycie dachowe (szczególnie, jeśli jest ono łatwopalne lub zabrudzone suchymi liśćmi, igliwiem).

Skutki pożaru sadzy nie ograniczają się do samego komina. Typowe konsekwencje to:

  • nadpalenia i zwęglenia elementów więźby dachowej przy kominie,
  • pęknięcia ścian kominowych i przenikanie dymu do pomieszczeń,
  • uszkodzenia tynku i okładzin wzdłuż komina,
  • konieczność całkowitej wymiany wkładu kominowego lub murowanego przewodu.

Dodatkowo w trakcie pożaru powstaje duża ilość tlenku węgla i innych gazów pożarowych. W połączeniu z nieszczelnościami może to prowadzić do zatrucia domowników, nawet jeśli ogień nie rozprzestrzeni się na inne części budynku.

Jak rozpoznać, że pali się sadza w kominie – objawy i sygnały ostrzegawcze

Charakterystyczne objawy rozwiniętego pożaru komina

Im szybciej zostanie rozpoznany pożar sadzy w kominie, tym większa szansa na ograniczenie strat. Do najbardziej typowych objawów należą:

  • głośny huk lub „strzelanie” w kominie – może przypominać odgłos pracującego silnika odrzutowego, gwizd, bulgotanie; to efekt gwałtownego spalania i ruchu gazów w przewodzie;
  • iskry i płomienie z wylotu komina – z dachu widać wyraźnie intensywny snop iskier, czasem wręcz płomienie wydobywające się ponad komin;
  • bardzo silny, „dziki” ciąg – płomienie w palenisku zostają gwałtownie „wessane” w głąb, drzwiczki pieca lub kominka mogą drżeć od różnicy ciśnień;
  • przegrzewanie się ścian przy kominie – po dotknięciu obudowy komina (np. w sąsiednim pomieszczeniu) wyraźnie czuć wysoką temperaturę, znacznie wyższą niż zwykle podczas normalnego palenia;
  • dym i zapach spalenizny w wielu pomieszczeniach – dym może pojawić się z kratek wentylacyjnych, przy listwach, w narożnikach ścian przy kominie.

Jeśli pojawia się kombinacja powyższych oznak, trzeba przyjąć, że to pożar komina, a nie zwykła anomalia ciągu. Każda zwłoka działa na niekorzyść – w tym czasie nagrzewają się elementy konstrukcyjne i rośnie ryzyko zapalenia się dachu lub stropu.

Różnica między silnym ciągiem a pożarem sadzy

Silny ciąg występuje często przy dużych mrozach lub przy specyficznej konfiguracji wiatru i otoczenia budynku. Objawia się mocniejszym „ssaniem” komina, szybszym spalaniem drewna, czasem głośniejszym świstem przy wlocie do przewodu. Jednak w takiej sytuacji:

  • ściany komina nie nagrzewają się gwałtownie na całej wysokości,
  • brak jest „strzelania” i odgłosów przypominających eksplozje,
  • nie widać snopa iskier i płomieni wydobywających się z wylotu.

Pożar sadzy to inna skala zjawiska. Temperatura i szybkość spalania nagromadzonych złogów prowokuje efekty akustyczne, które trudno pomylić ze zwykłym ciągiem: „wycie”, pulsowanie, syki, trzaski. Dodatkowo w krótkim czasie zaczynają pojawiać się objawy w różnych częściach domu – np. dym na strychu, zapach spalenizny w pokojach, gorące ściany.

Wczesne sygnały ostrzegawcze przed pożarem sadzy

Pożar sadzy zwykle nie jest zdarzeniem zupełnie „znikąd”. Instalacja wcześniej wysyła sygnały, które użytkownik łatwo bagatelizuje. Do takich alarmów należą:

  • częste cofanie się dymu do pomieszczeń przy rozpalaniu lub dokładaniu opału, mimo braku oczywistych przyczyn (wiatr, zatkany przewód na wylocie);
  • „przytykanie się” przewodu – trzeba częściej niż dawniej otwierać popielnik, przestawiać przepustnice, a ciąg i tak bywa niestabilny;
  • brunatne lub czarne zacieki na ścianach przy kominie, szczególnie w okolicach stropów i poddasza – świadczą o kondensacji smoły i dymu;
  • intensywny, kwaśny zapach przy kominie, szczególnie na poddaszu i przy wylocie ponad dachem;
  • gromadzenie się „mazi” w wyczystkach – zamiast suchej sadzy pojawia się lepka, smołowata substancja.

Jeśli takie objawy występują, przewód kominowy jest najprawdopodobniej zanieczyszczony ponad dopuszczalny poziom i wymaga pilnego czyszczenia oraz oceny kominiarskiej. Ignorowanie tych sygnałów to prosta droga do poważnego pożaru sadzy przy mocniejszym paleniu, np. w mroźny dzień, gdy urządzenie pracuje z większą mocą.

Strażacy nocą gaszą pożar budynku
Źródło: Pexels | Autor: Przemysław Cyruliński

Co robić NATYCHMIAST po zauważeniu pożaru sadzy – bezpieczna sekwencja działań

Bezpieczne wygaszanie paleniska i zabezpieczenie domowników

Po zauważeniu objawów pożaru sadzy pierwsza reakcja powinna być uporządkowana i szybka. Chaotyczne działania zwykle tylko zwiększają zagrożenie. Kolejność kroków zależy od tego, czy pożar jest już rozwinięty, czy dopiero się zaczyna, ale ogólne zasady pozostają wspólne.

Podstawowy schemat wygląda tak:

  1. Alarmowanie straży pożarnej (numer 112 lub 998)zanim zacznie się jakiekolwiek działania przy piecu czy kominie.
  2. Ograniczenie dopływu powietrza do paleniska i komina (bez otwierania drzwiczek!).
  3. Odłączenie dopływu paliwa – zamknięcie zaworów, wyłączenie podajników, zatrzymanie wentylatorów nadmuchowych (jeśli to możliwe bez otwierania drzwiczek).
  4. Ewakuacja osób zagrożonych – domowników, gości, szczególnie dzieci i osób starszych.
  5. Kontrola zadymienia i w razie potrzeby otwarcie dróg ewakuacyjnych (drzwi, niekiedy okna – ale rozważnie, by nie zwiększać ciągu do komina).

Jeśli budynek ma kilka kondygnacji, osoby przebywające na poddaszu lub w sąsiedztwie komina powinny jak najszybciej zejść na niższe piętra lub na zewnątrz. Pomieszczenia bez wyjścia ewakuacyjnego nie mogą być traktowane jako „bezpieczna poczekalnia” – przy silnym pożarze sadzy sytuacja w takich miejscach pogarsza się najszybciej.

Jak prawidłowo wezwać pomoc – informacje dla dyspozytora

Rozmowa z dyspozytorem powinna być konkretna. Im lepiej zostanie opisane zdarzenie, tym sprawniej zostaną dobrane siły i środki. Przygotowując się do zgłoszenia, warto w głowie uporządkować kilka informacji:

  • dokładny adres zdarzenia – miejscowość, ulica, numer budynku, oznaczenie klatki lub segmentu (przy szeregowcach);
  • rodzaj obiektu – dom jednorodzinny, bliźniak, budynek wielorodzinny, lokal usługowy itp.;
  • co się dzieje – wyraźnie powiedzieć, że podejrzenie dotyczy pożaru sadzy w kominie (głośne strzelanie, iskry z komina, gorące ściany);
  • czy w budynku są ludzie – liczba osób, szczególnie dzieci, osoby o ograniczonej mobilności, osoby wymagające pomocy przy ewakuacji;
  • czy widać ogień poza kominem – płonący dach, zadymione klatki schodowe, dym na strychu;
  • dodatkowe zagrożenia – butle z gazem, magazyn paliw (węgiel, pellet), zbiornik z olejem opałowym, instalacja fotowoltaiczna na dachu.

Po przekazaniu tych informacji trzeba pozostać przy telefonie, o ile dyspozytor tego oczekuje, i stosować się do jego wskazówek. Nie należy rozłączać się samodzielnie „bo straż już jedzie” – dyspozytor może jeszcze dopytać o ważne szczegóły.

Minimalizowanie dopływu powietrza do komina

Sadza pali się intensywnie, jeśli ma dopływ tlenu. Jednym z najważniejszych działań jest więc maksymalne ograniczenie dopływu powietrza do przewodu, ale w sposób bezpieczny dla osoby działającej.

W praktyce oznacza to:

  • zamknięcie wszystkich przepustnic powietrza przy piecu lub kominku (regulacja ciągu, dopływ powietrza pierwotnego i wtórnego);
  • zamknięcie popielnika – szczelnie, bez pozostawiania uchylonej szuflady „żeby lepiej dopaliło”;
  • wyłączenie wentylatorów nadmuchowych (w kotłach z nadmuchem) – nie mogą one wtłaczać dodatkowego powietrza w palenisko;
  • nieotwieranie drzwiczek paleniska w celu „zobaczenia, co się dzieje” – krótkie uchylenie może spowodować gwałtowny wzrost płomienia i zassanie ognia do komina.

Jeśli palenisko ma uszkodzone uszczelki w drzwiczkach lub nieszczelny popielnik, nie da się całkowicie odciąć dopływu powietrza. W takim przypadku rozsądniej jest ograniczyć działania do minimum i skupić się na ewakuacji oraz oczekiwaniu na straż pożarną w bezpiecznej odległości od budynku.

Bezpieczne ograniczanie ilości paliwa w palenisku

W wielu kotłach i kominkach w momencie wybuchu pożaru sadzy w palenisku znajduje się jeszcze znaczna ilość paliwa. Naturalny odruch to chęć jego szybkiego usunięcia. Takie działanie zwykle jest błędem.

Ogólna zasada jest prosta: nie otwiera się drzwiczek, jeśli w przewodzie kominowym trwa intensywne spalanie sadzy. Wyjątkowo, przy bardzo wczesnym etapie zjawiska i dobrej orientacji w działaniu urządzenia, można rozważyć częściowe wygaszenie paleniska, ale tylko gdy:

  • nie ma jeszcze „strzelania” i płomieni z komina,
  • ściany komina nie są nadmiernie rozgrzane,
  • pożar sadzy dopiero się zaczyna (np. słychać narastające szumy, ale brak charakterystycznych wybuchów i iskier).

W takiej sytuacji doświadczona osoba może:

  • przy użyciu metalowego pogrzebacza przesunąć żar na mniejszą powierzchnię, ale bez intensywnego „mieszania”,
  • delikatnie przykryć żar cienką warstwą drobnego popiołu (jeśli jest dostępny w popielniku), co ograniczy dopływ powietrza od góry.

Każde działanie wymaga jednak chłodnej oceny. Jeśli istnieje cień wątpliwości, czy pożar nie jest już zaawansowany, bezpieczniej jest zamknąć palenisko i wycofać się. Strażacy mają do dyspozycji specjalistyczny sprzęt i środki (np. proszki kominowe), których użyją w kontrolowany sposób.

Zapewnienie bezpiecznego wyjścia i ochrona dróg ewakuacyjnych

Przy silnym pożarze sadzy dym może pojawiać się w klatkach schodowych, na korytarzach, przy wejściach na strych. Dlatego kluczowe jest utrzymanie przynajmniej jednej drogi ewakuacyjnej w możliwie dobrym stanie.

W praktyce oznacza to m.in.:

  • otwarcie drzwi wyjściowych na zewnątrz, by ułatwić szybkie opuszczenie budynku i wietrzenie (o ile wiatr nie „wpycha” w ten sposób dymu do środka);
  • pozostawienie drzwi do zadymionych pomieszczeń zamkniętych, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się dymu na klatkę schodową;
  • w razie potrzeby uchylenie okna w klatce schodowej, aby poprawić widoczność i obniżyć stężenie dymu – ale bez otwierania wielu okien jednocześnie, co mogłoby wzmocnić ciąg w kierunku komina;
  • przygotowanie latarki lub czołówki – przy silnym zadymieniu kluczowe jest, by osoby wychodzące widziały schody i przeszkody.

Osoby już ewakuowane nie powinny wracać do środka „po dokumenty” czy sprzęt. Pożary kominów mają tendencję do gwałtownego pogorszenia w krótkim czasie – pęknięcie przewodu lub zapalenie się więźby dachowej potrafi całkowicie zmienić sytuację w kilka minut.

Czego ABSOLUTNIE NIE WOLNO robić przy pożarze sadzy

Najbardziej niebezpieczne odruchy i mity

W praktyce strażackiej powtarzają się te same błędy popełniane przez użytkowników kominów. Część wynika z paniki, część z zasłyszanych „patentów”. Niektóre z nich są skrajnie niebezpieczne, mimo że wydają się logiczne.

Do najczęstszych należą:

  • otwieranie drzwiczek pieca lub kominka w trakcie pożaru sadzy, aby „sprawdzić, co się dzieje” lub „dopalić żar”;
  • wlewanie wody do rozgrzanego komina lub paleniska w nadziei na szybkie ugaszenie ognia;
  • samodzielne „duszenie” pożaru sadzy piaskiem lub popiołem sypanym od góry, przez wylot komina na dachu;
  • gaszenie z dachu przy użyciu węża ogrodowego – polewanie komina dużą ilością zimnej wody;
  • zamykanie wszystkich okien i drzwi w całym domu „żeby odciąć dopływ powietrza”, bez uwzględnienia potrzeb ewakuacyjnych i ryzyka gromadzenia się dymu;
  • zwlekanie z wezwaniem straży „bo może samo przejdzie” lub „najpierw spróbujemy sami”.

Dlaczego nie wolno otwierać paleniska w trakcie pożaru sadzy

Pożar sadzy w kominie działa jak silnik odrzutowy – silny ciąg zasysa powietrze z paleniska. Otworzenie drzwiczek w tym momencie to wpuszczenie dużej ilości tlenu w bardzo krótkim czasie.

Skutki mogą być dramatyczne:

  • gwałtowne „wystrzelenie” płomienia z paleniska w kierunku osoby otwierającej drzwiczki;
  • zassanie większej ilości wysokotemperaturowych gazów do komina i jeszcze intensywniejsze spalanie sadzy;
  • rozprzestrzenienie się żaru i iskier na podłogę, dywan, drewno składowane przy kominku.

Nawet krótkie uchylenie drzwiczek „tylko na moment” może spowodować nagły skok intensywności pożaru. Obserwacja sytuacji „na oko” nie jest warta ryzyka poparzenia i rozprzestrzenienia ognia.

Zakaz używania wody do gaszenia nagrzanego komina

Wlewanie wody do rozgrzanego komina lub gwałtowne polewanie go z zewnątrz może doprowadzić do natychmiastowych uszkodzeń konstrukcyjnych. Dzieje się tak z kilku powodów:

  • w kontakcie z bardzo gorącymi powierzchniami woda momentami przechodzi w parę, zwiększając objętość kilkusetkrotnie – powstają silne naprężenia, które mogą rozsadzić przewód;
  • mur lub wkład stalowy komina doświadczają szoku termicznego – jedne fragmenty są rozgrzane, inne gwałtownie ochładzane, co sprzyja pęknięciom i nieszczelnościom;
  • para i rozdrobnione krople wody porywane przez gorące gazy mogą trafić w głąb konstrukcji dachu, powodując dodatkowe zniszczenia i rozprzestrzenianie zanieczyszczeń.

Dlatego strażacy używają specjalnych, kontrolowanych metod chłodzenia przewodu i zazwyczaj unikają bezpośredniego wlewania dużych ilości wody do komina. Domowe eksperymenty z wiadrem wody kończą się zwykle poważniejszymi uszkodzeniami niż sam pożar sadzy.

Dlaczego nie wolno samodzielnie wchodzić na dach, by „ugasić komin”

Wejście na dach w trakcie pożaru komina jest jednym z najbardziej ryzykownych zachowań. Nawet doświadczone ekipy strażackie asekurują się przy takich działaniach i wchodzą w sprzęcie ochronnym.

Zakazy wynikają z kilku realnych zagrożeń:

  • konstrukcja dachu może być już nadpalona – krokiew lub łata, po której stawia się stopę, może nagle się ugiąć lub złamać;
  • płomienie i iskry z komina bezpośrednio zagrażają osobie na dachu – poparzenia dróg oddechowych i oczu są tu realnym scenariuszem;
  • dachówka, blacha czy gont mogą być rozgrzane i śliskie – łatwo o poślizg i upadek z wysokości;
  • z daleka trudno ocenić, które fragmenty pokrycia są już osłabione wskutek temperatury.

W praktyce zdarza się, że najbardziej poszkodowaną osobą przy pożarze sadzy jest nie domownik zatruty dymem, ale ktoś, kto spadł z dachu podczas „gaszenia komina”. Zamiast ryzykować, lepiej skupić się na bezpiecznej ewakuacji i przygotowaniu do przyjęcia straży pożarnej (udostępnienie wjazdu, otwarcie bramy, wskazanie najkrótszej drogi do budynku).

Dlaczego zwlekanie z wezwaniem straży pogarsza sytuację

Pożar sadzy w kominie często trwa kilkadziesiąt minut. Z zewnątrz może się wydawać, że „już przygasa” – huk jest mniejszy, snop iskier słabszy. To jednak nie oznacza, że zagrożenie minęło.

W tym czasie mogło dojść do:

  • rozgrzania konstrukcji dachu lub stropów do granicy zapłonu,
  • powstania mikropęknięć w ściankach komina i nieszczelności,
  • zaprószenia żaru w przestrzeniach międzystropowych lub na poddaszu nieużytkowym.

Konsekwencje „samodzielnego gaszenia” i ukrytych uszkodzeń

Po kilku godzinach od pożaru sadzy wiele osób zakłada, że skoro płomieni nie widać, to temat jest zamknięty. Tymczasem szkody bywają rozłożone w czasie. Szczególnie niebezpieczne są skutki nieudanych prób samodzielnego gaszenia.

Typowe następstwa to m.in.:

  • uszkodzony, ale wciąż używany komin – po wlaniu wody lub intensywnym przegrzaniu ścianki mogą popękać, jednak z zewnątrz wygląda to „normalnie”; przy kolejnym sezonie grzewczym ogień może wejść w konstrukcję dachu;
  • niezauważone zarzewia ognia w warstwach ocieplenia przy kominie – materiały izolacyjne mogą się tlić długo, a objawy (zapach spalenizny, delikatne zadymienie) pojawiają się dopiero po kilku godzinach;
  • osłabienie nośności elementów drewnianych (krokwi, belek stropowych) – drewno, które raz zostało silnie przegrzane, ma niższą odporność na ogień przy kolejnym zdarzeniu.

Jeśli wcześniej ktoś wlewał wodę do komina lub agresywnie manipulował w palenisku, strażacy po przyjeździe i tak będą musieli zweryfikować stan przewodu oraz przestrzeni wokół niego. W praktyce im więcej „dzikich eksperymentów” przed ich przyjazdem, tym dłużej trwa rozpoznanie i wykluczanie ukrytych ognisk.

Jak można bezpiecznie ograniczyć rozwój pożaru do czasu przyjazdu straży

Priorytet: ochrona ludzi, dopiero potem majątek

W pierwszych minutach wiele osób zadaje sobie pytanie: „gasić czy uciekać?”. Odpowiedź zawsze opiera się na jednym kryterium: bezpieczeństwo ludzi jest ważniejsze niż ochrona mienia. Jeśli pożar sadzy rozwija się gwałtownie, pojawia się silne zadymienie lub wątpliwości co do stabilności konstrukcji – celem jest szybkie opuszczenie budynku, a nie walka z ogniem.

Działania ograniczające rozwój pożaru można podejmować tylko wtedy, gdy:

  • droga ewakuacyjna jest jasna i niezadymiona,
  • w budynku nie ma osób, które trudno ewakuować (dzieci, osoby leżące, niepełnosprawne) bez natychmiastowej pomocy,
  • pożar sadzy nie przeszedł jeszcze w pożar dachu, więźby czy poddasza.

Kontrolowane ograniczanie dopływu powietrza

Po wywołaniu straży można spróbować zmniejszyć intensywność spalania sadzy, ale tylko metodami, które nie wymagają wchodzenia na dach ani otwierania paleniska.

Praktyczne, relatywnie bezpieczne kroki:

  • zamknięcie szybrów i przepustnic w przewodzie dymowym (jeśli są dostępne z poziomu pomieszczenia) – zmniejsza to ilość powietrza zasysanego przez komin, choć nie zawsze całkowicie zatrzyma ciąg;
  • ograniczenie przewiewów w bezpośrednim sąsiedztwie kominka lub pieca – bez szczelnego „zamykania na głucho” całego domu; chodzi o to, by nie generować dodatkowych przeciągów w pobliżu urządzenia grzewczego;
  • wyłączenie wentylatorów i okapów kuchennych, które mogą wzmacniać przepływ powietrza ku przewodom kominowym.

Jeśli w instalacji jest kilka urządzeń podłączonych do tego samego komina (np. piec kaflowy i kominek w innym pokoju), każde dodatkowe otwarcie drzwiczek czy uruchomienie przepływu powietrza może dokarmiać pożar sadzy. Wszystkie te urządzenia powinny pozostać zamknięte i wyłączone.

Monitoring poddasza, stropu i ścian przy kominie

Do czasu przyjazdu straży domownicy mogą zrobić coś, czego nie zastąpi żadna aparatura: systematycznie obserwować newralgiczne miejsca. Chodzi przede wszystkim o rejony, gdzie komin przechodzi przez strop i dach oraz gdzie styka się z drewnem lub ociepleniem.

Uwagę warto skupić na:

  • poddaszu (szczególnie nieużytkowym) – szukanie oznak dymu, żaru, charakterystycznego trzaskania i smrodu przypalonego drewna;
  • miejscach, gdzie komin przechodzi przez stropy i ściany – dotykanie dłonią (ostrożnie!) powierzchni w odległości kilku–kilkunastu centymetrów od przewodu; jeśli ściana parzy lub temperatura szybko rośnie, sytuacja robi się krytyczna;
  • okolicy wyłazów dachowych, lukarn, włazów na strych – to często pierwsze miejsca, w których widoczny jest dym wydostający się z konstrukcji.

Jeżeli w trakcie takiej kontroli zauważalne są przebarwienia, tlenie się materiałów lub dym w nietypowych miejscach, należy niezwłocznie poinformować o tym dyspozytora podczas rozmowy uzupełniającej lub przy pierwszym kontakcie ze strażakami na miejscu.

Przygotowanie budynku do działań strażaków

Nawet gdy pożar sadzy wydaje się opanowany, straż będzie musiała przeprowadzić rozpoznanie i ewentualne prace kontrolne. W tym czasie domownicy mogą ułatwić akcję, co w praktyce często skraca czas działań i zmniejsza skalę zniszczeń.

Przydatne kroki przygotowawcze:

  • zapewnienie dojazdu – otwarcie bramy, przestawienie samochodów z wąskiej drogi dojazdowej, odsunięcie przyczep, maszyn czy kontenerów blokujących dostęp do elewacji, przy której jest komin;
  • oświetlenie terenu – włączenie lamp przydomowych, otwarcie rolet, ustawienie przenośnych źródeł światła w newralgicznych miejscach (wjazd, klatka schodowa, wejście na strych);
  • udostępnienie dokumentacji, jeśli jest pod ręką: projekt budowlany, opis instalacji grzewczej, schemat podłączenia urządzeń do kominów – pomaga to szybko zorientować się, który przewód jest który;
  • wyprowadzenie zwierząt z budynku lub zamknięcie ich w bezpiecznym pomieszczeniu – psy, koty czy zwierzęta gospodarskie potrafią reagować paniką na hałas i światła pojazdów ratowniczych.

Ograniczone, kontrolowane użycie podręcznego sprzętu gaśniczego

Domowe gaśnice rzadko są skuteczne bezpośrednio w samym kominie, ale mogą przydać się w jednym scenariuszu: gdy pożar sadzy doprowadził do zapalenia elementów w pomieszczeniu (np. belki przy kominku, drewnianej obudowy, stosu drewna przy piecu).

W takim przypadku można:

  • użyć gaśnicy proszkowej lub koksowej zgodnie z instrukcją, gasząc ogień u podstawy płomieni, z zachowaniem drogi odwrotu;
  • podjąć próbę zbicia płomieni kocem gaśniczym w sytuacji, gdy palą się drobne elementy (np. niewielka półka, obudowa z tworzywa);
  • po użyciu gaśnicy natychmiast opuścić pomieszczenie, jeśli dym jest gęsty lub pojawia się duszność, i oczekiwać na straż na zewnątrz.

Nie stosuje się natomiast gaśnic wodnych lub pianowych do polewania rozgrzanego komina czy paleniska – powody są te same, co przy użyciu wiadra wody: ryzyko szoku termicznego i uszkodzenia przewodu.

Obowiązki i uprawnienia straży pożarnej – co się dzieje po zgłoszeniu

Przyjęcie zgłoszenia i pierwsze pytania dyspozytora

Rozmowa z numerem alarmowym (112 lub lokalnym numerem straży) nie jest formalnością, ale kluczowym elementem rozpoznania. Dyspozytor nie „męczy pytaniami dla zasady”, tylko zbiera informacje, od których zależy skala zadysponowanych sił.

Najczęściej padają pytania o:

  • dokładny adres, dojazd i ewentualne utrudnienia (szlabany, wąska droga, brama na pilota);
  • rodzaj obiektu (dom jednorodzinny, kamienica, blok, budynek gospodarcz y);
  • czy widać płomienie z komina, snop iskier, czy „tylko” gęsty dym;
  • czy w środku są ludzie, osoby o ograniczonej mobilności, dzieci;
  • czy pożar rozprzestrzenił się poza komin (dach, poddasze, elementy wyposażenia);
  • jakie paliwo jest używane (drewno, węgiel, pellet, inne) i jaki to typ urządzenia grzewczego.

Od odpowiedzi zależy, czy pojedzie jeden zastęp, czy kilka, z podnośnikiem i dodatkowymi siłami. Zgłaszający ma obowiązek udzielenia informacji zgodnie ze stanem wiedzy – nie trzeba znać szczegółów technicznych, wystarczy rzeczowy opis zauważonych objawów.

Zakres działań – co straż może zrobić na miejscu

Straż pożarna ma szerokie uprawnienia, jeśli chodzi o wstęp do budynków i prowadzenie działań ratowniczo-gaśniczych. Jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie zagrożenia życia lub mienia, strażacy mogą:

  • wejść na teren posesji i do budynku nawet bez zgody właściciela (np. gdy nikogo nie ma w domu albo domownicy stracili przytomność);
  • wyważyć drzwi, okna, włazy czy inne zamknięcia, jeśli to konieczne dla dotarcia do źródła ognia lub ratowania osób;
  • używać sprzętu mechanicznego (piły, przecinarki, urządzenia hydrauliczne) do otwierania przejść, demontażu elementów konstrukcyjnych czy pokrycia dachowego;
  • wstrzymać dostawę mediów (np. zalecić odcięcie gazu, energii elektrycznej) i wezwać odpowiednie służby techniczne.

Zakres tych działań zawsze wynika z oceny sytuacji. Pożar sadzy, który ogranicza się do przewodu kominowego, może zakończyć się na działaniach sprawdzających i częściowym demontażu elementów przy kominie. Jeśli jednak ogień wyszedł poza komin, straż ma prawo ingerować głębiej w konstrukcję budynku.

Typowy przebieg akcji przy pożarze sadzy

Po przyjeździe zastępu strażaków scena zazwyczaj rozwija się według podobnego schematu, modyfikowanego w zależności od stanu zagrożenia.

Najczęściej można spodziewać się następujących kroków:

  • rozpoznanie zewnętrzne – ocena dachu, komina, widocznych płomieni lub iskier, szukanie miejsc zadymienia na elewacji i pod okapem;
  • rozpoznanie wewnętrzne – sprawdzenie pomieszczeń, klatek schodowych, poddasza; ocena temperatury ścian w okolicy komina, często z użyciem kamery termowizyjnej;
  • ewentualne dogaszenie samego komina – użycie proszku kominowego, łańcuchowych szczotek, specjalnych kul kominowych lub innych dedykowanych rozwiązań, bez gwałtownego chłodzenia wodą;
  • kontrola konstrukcji – otwieranie fragmentów zabudowy z płyt g-k, demontaż części ocieplenia przy kominie, sprawdzanie przestrzeni międzystropowych, jeśli istnieje podejrzenie przeniesienia ognia;
  • wietrzenie pomieszczeń – przy użyciu wentylatorów nadciśnieniowych lub przez kontrolowane otwieranie okien i drzwi.

W niektórych przypadkach akcja kończy się jedynie na wygaszeniu komina i krótkiej kontroli. W innych – zwłaszcza w budynkach starszych, z kominami w złym stanie technicznym – niezbędne są szeroko zakrojone prace rozbiórkowe w okolicy przewodu.

Obowiązkowa kontrola stanu komina po ugaszeniu pożaru

Po stłumieniu pożaru sadzy strażacy nie ograniczają się do stwierdzenia „ogień zgaszony”. Jednym z ich obowiązków jest ocena stanu technicznego komina w takim zakresie, jaki jest możliwy w warunkach akcji.

Może to obejmować m.in.:

  • wizualne sprawdzenie przewodu od góry (z dachu) oraz od dołu (z paleniska, rewizji kominowych);
  • ocenę szczelności – szukanie pęknięć, ubytków spoin, deformacji wkładu stalowego;
  • kontrolę sąsiadujących elementów konstrukcyjnych – belek, murłat, krokwi, a także wszelkich materiałów izolacyjnych przylegających do komina;
  • wykorzystanie kamery termowizyjnej do wykrycia miejsc nietypowo nagrzanych, które mogą wskazywać na żar ukryty w konstrukcji.

W razie istotnych uszkodzeń strażacy mają prawo zakazać użytkowania komina lub całego urządzenia grzewczego do czasu przeprowadzenia przeglądu przez uprawnionego kominiarza lub konstruktora. Taka decyzja bywa dla domowników kłopotliwa, ale ignorowanie jej potrafi skończyć się kolejnym, dużo groźniejszym pożarem.

Dokumentacja, zalecenia i konsekwencje administracyjne

Po zakończeniu działań sporządzana jest dokumentacja zdarzenia – protokół, często z fotografiami. W protokole mogą znaleźć się m.in. informacje o:

  • przyczynach pożaru według wstępnej oceny (np. brak czyszczenia komina, użytkowanie niezgodne z przeznaczeniem, wady konstrukcyjne);
  • zakresie uszkodzeń i wykonanych czynnościach (otwarcie dachu, rozbiórka części ściany, dogaszanie konstrukcji);
  • Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

    Co robić natychmiast, gdy zapali się sadza w kominie?

    Jeśli podejrzewasz pożar sadzy (huk, gwizd, bardzo gorące ściany komina, iskry z komina), pierwszym krokiem jest natychmiastowe wezwanie straży pożarnej – numer 112 lub 998. Nie próbuj najpierw „sam zobaczyć, czy przejdzie”, bo w kilka minut ogień może przejść na dach. Zadbaj o ewakuację domowników z zagrożonej części domu, szczególnie z poddasza i pomieszczeń przy kominie.

    W miarę możliwości wygaszaj urządzenie grzewcze odcinając dopływ powietrza (zamknięcie szybrów, dopływu powietrza do paleniska), ale nie otwieraj gwałtownie drzwiczek kominka czy pieca. Jeśli masz w domu gaśnicę proszkową, możesz z bezpiecznej odległości użyć jej na palenisko, nigdy bezpośrednio w komin. Po przyjeździe straży zastosuj się do poleceń – nie wchodź na dach ani nie otwieraj rewizji komina na własną rękę.

    Czego absolutnie nie wolno robić przy pożarze komina?

    Przy pożarze sadzy szczególnie niebezpieczne są próby „gaszenia” wodą wlewaną do komina lub paleniska. Gwałtowne odparowanie wody w bardzo rozgrzanym przewodzie może doprowadzić do rozerwania wkładu lub pęknięcia komina. Nie wolno też wchodzić na dach, aby „przykryć” komin – ryzyko utraty równowagi i zaczadzenia jest ogromne.

    Nie otwieraj drzwiczek pieca czy kominka, żeby „zobaczyć, co się dzieje”, bo dopływ świeżego powietrza może gwałtownie podbić ogień. Nie rozpalaj ponownie w piecu „na próbę”, żeby sprawdzić, czy już po wszystkim – do czasu oględzin przez kominiarza i/lub konstruktora komin traktuje się jak uszkodzony.

    Jak rozpoznać, że to pożar sadzy w kominie, a nie tylko mocniejsze palenie?

    Pożar sadzy od zwykłego silnego ciągu odróżnia przede wszystkim zestaw objawów. Typowe sygnały to: głośny huk, gwizd lub „bulgotanie” w kominie, bardzo szybkie nagrzewanie ścian lub obudowy komina (nie da się utrzymać ręki), intensywne iskry i płomienie wylatujące ponad dach, a czasem też zapach spalenizny lub dym w kilku pomieszczeniach jednocześnie.

    Dla porównania: przy zwykłym mocniejszym paleniu lub silnym ciągu zimą dym po prostu „idzie szybciej”, komin może lekko szumieć, ale nie ma huku, strzelania ani ekstremalnej temperatury na powierzchni komina. Jeśli masz wątpliwości, lepiej przyjąć wariant bardziej pesymistyczny i wezwać straż pożarną, niż zbagatelizować realny pożar.

    Jakie są skutki pożaru sadzy w kominie dla domu i mieszkańców?

    Skutki konstrukcyjne to przede wszystkim pęknięcia i rozszczelnienie komina, uszkodzenie lub deformacja wkładu stalowego, zwęglenie elementów więźby dachowej przylegających do przewodu oraz uszkodzenia tynków i okładzin przy kominie. Często po takim zdarzeniu konieczna jest kosztowna naprawa lub całkowita wymiana komina.

    Dla mieszkańców najgroźniejsze jest ryzyko zaczadzenia i zatrucia gazami pożarowymi, zwłaszcza gdy komin jest nieszczelny i dym przenika do pomieszczeń. W skrajnym scenariuszu ogień może przejść na dach, a wtedy pożar obejmuje już konstrukcję budynku. Dlatego nawet „niewielki” pożar sadzy zawsze wymaga poważnego potraktowania i kontroli stanu instalacji.

    Jak często trzeba czyścić komin i jakie są obowiązki właściciela budynku?

    W budynkach jednorodzinnych, przy użytkowaniu urządzeń na paliwo stałe (drewno, węgiel, pellet) przewody dymowe należy czyścić kilka razy w roku – przepisy wymagają zazwyczaj minimum 4 czyszczeń rocznie przez uprawnionego kominiarza. Dodatkowo co najmniej raz w roku trzeba przeprowadzić okresową kontrolę przewodów kominowych (dymowych, spalinowych i wentylacyjnych) i mieć z niej protokół.

    Za organizację i udokumentowanie tych czynności odpowiada właściciel lub zarządca budynku. Brak regularnych czyszczeń i przeglądów to nie tylko większe ryzyko pożaru sadzy, lecz także potencjalne problemy przy odbiorach technicznych, kontrolach nadzoru budowlanego i w relacjach z ubezpieczycielem po ewentualnym pożarze.

    Czy ubezpieczyciel może odmówić wypłaty odszkodowania po pożarze komina?

    Zakład ubezpieczeń analizuje, czy pożar miał związek z zaniedbaniami, np. brakiem wymaganych przeglądów kominiarskich, czyszczeń przewodów albo ewidentnym błędem użytkownika (palenie śmieci, rażące ignorowanie zaleceń kominiarza). Jeśli w dokumentach polisy są zapisy o obowiązkowych przeglądach i ich brak zostanie stwierdzony, ubezpieczyciel może ograniczyć lub nawet odmówić wypłaty odszkodowania.

    Dlatego ważne jest przechowywanie protokołów z przeglądów i rachunków za czyszczenie komina. W praktyce po pożarze sadzy często to właśnie dokumentacja kominiarska jest jednym z kluczowych dowodów na to, że właściciel dochował należytej staranności przy eksploatacji instalacji grzewczej.

    Jak zapobiegać pożarowi sadzy w kominie na co dzień?

    Podstawą profilaktyki jest połączenie prawidłowej eksploatacji urządzenia, właściwego paliwa i regularnego serwisu. W praktyce oznacza to: używanie suchego, sezonowanego drewna, unikanie „duszenia” pieca na minimalnej mocy, rezygnację ze spalania śmieci oraz stosowanie cykli pełnego, czystego spalania zamiast ciągłego podtrzymywania żaru.

    Do tego dochodzi systematyczne czyszczenie komina przez uprawnionego kominiarza oraz szybka reakcja na pierwsze niepokojące sygnały (cofanie dymu, zacieki przy kominie, pogarszający się ciąg). Jeśli montujesz nowe urządzenie grzewcze, sprawdź, czy przekrój i wysokość komina są do niego dobrane, a przejścia przez stropy i dach mają wymagane odległości od materiałów palnych.

    Co warto zapamiętać

  • Pożar sadzy w kominie to gwałtowne spalanie złogów sadzy i smoły wewnątrz przewodu, przy temperaturach znacznie wyższych niż podczas normalnej pracy instalacji – z realnym ryzykiem zapalenia dachu, rozszczelnienia komina i zatrucia dymem.
  • Kluczowe jest odróżnienie zwykłego silnego ciągu i dymienia od pożaru komina: o pożarze świadczy kombinacja huku, gwizdu, „gotowania się” komina, szybko rosnącej temperatury jego obudowy oraz silnych iskier i płomieni z wylotu ponad dachem.
  • Główne przyczyny pożaru sadzy to błędy użytkownika (mokre drewno, „duszenie pieca”, spalanie śmieci, ciągłe podtrzymywanie żaru), które powodują masowe odkładanie się sadzy i smoły w kominie.
  • Zaniedbania serwisowe – rzadkie czyszczenie komina, brak okresowych przeglądów kominiarskich, ignorowanie cofania się dymu czy zacieków przy kominie – bezpośrednio zwiększają ryzyko pożaru i późniejszych problemów z ubezpieczycielem.
  • Błędy projektowe i wykonawcze przewodów kominowych (np. zły przekrój, niewłaściwe materiały, nieprawidłowe prowadzenie przez przegrody budowlane) potęgują skutki pożaru, bo ogień rozwija się szybciej i łatwiej przenosi na konstrukcję budynku.
  • Znajomość jasnej sekwencji działań „co wolno, a czego nie” podczas pożaru komina jest kluczowa dla bezpieczeństwa domowników – niewłaściwa reakcja (np. gwaśne zalanie paleniska wodą) może uszkodzić komin i sprowadzić ogień do wnętrza domu.

1 KOMENTARZ

  1. Bardzo przydatny artykuł, który szeroko opisuje, co robić w sytuacji pożaru sadzy w kominku. Doceniam szczegółowe wskazówki dotyczące postępowania w takiej sytuacji, które mogą pomóc uniknąć poważnych konsekwencji. Natomiast brakuje mi informacji na temat ewentualnych konsekwencji zdrowotnych dla osób przebywających w pomieszczeniu, gdzie doszło do pożaru sadzy. Byłoby warto dodać również wskazówki dotyczące utrzymania regularnej konserwacji komina, aby zapobiec powstawaniu pożarów. Jeden z ważniejszych artykułów, które przeczytałem na ten temat.

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.